Mija kolejny dzień, kolejny zmierzch i świadomość że znów nie zasnę, znów do późna będę czuł księżyc w nowiu na swym czole... Najpierw chipsy jedna paczka taka mega na długie wieczory, by się lepiej małżonkowi spało ten szelest, chrupanie chrup chrup...o cholera coś się mi w plecy wpaja. Czyta ta moja żona przed snem książki,chrup, czyta i czyta, chrup, pochłania jak mól książkowy, chrup, wertuje te kartki, przerzuca jedną za drugą, chrup jeden rodział, chrup, chrup, chrup i kolejny strona i stodwudziestaczwarta i...kończy sie mega paczka. Małżonka skupia sie nad kolejnym akapitem bo widać jak marszczy czoło ze ździwienia lub rozczarowania i odkłada książkę na półkę co to się ugina od tych do przeczytania, więc odkłada tą książkę z miną taką jakby chciała wykrzyczeć "kurwa myślałam że będzie lepsza" ale nie krzyczy bo druga w nocy dochodzi i nie wypada klnąć po nocach "Pruszyńskiego i spółkę" że gówna promują. Czy mąż śpi, nasłuchuje, podobno ma jakiś sposób na to by poznać czy śpię czy nie śpię, mówi że ciszej oddycham, więc nasłuchuje, nasłuchuje...chyba śpi, niech śpi przecież za nie spełna cztery godziny wstaje do pracy. I wtedy zaczyna się sajgon, romans z dwoma Grześkami, podobnież lepiej sie po nich śpi. Zegar wybił wpół do trzeciej a ja wciąż czuję księżyc w nowiu na swym czole, tuż przed świtem...Kurwa mać!!! Zgaś Kochanie tą lampkę.
Dedykuję tą notkę Pani Stephenie Meyer...ocenzurowano
Dwa lata temu TVN póścił pierwszy odcinek serialu " Teraz albo nigdy " jak zwykle serial okazał się super, a ja i małżonka pokierowaliśmy swym życiem w ten a nie w inny sposób.
Był niedzielny wieczór, dziewczynki już spały a my zniesmaczeni po pierwszym odcinku wyżej wspomnianego serialu... bo w końcu to nie prawda, że młodzi ludzie spędzaja sylwestra, czy wakacje w innym kraju, jakieś tropiki, błękit wody palmy...a jednak minęły prawie dwa lata tu w Warszawie i mamy za sobą wraz z małżonką nasze pierwsze wspólne tropikalne wakacje.
A więc tak, poczta jako instutucja już akcyjna zorganizowała dla pracowników wycieczkę do Tunezji. Dostałe mailem powiadomienie bym poinformował pracowników, powiadomiłem, zresztą sam nawet się nad tym głębiej nie zastanawiałem, bo jeszcze mnie tam nie było.
Cholera, jeszcze mnie tam nie było to fakt, wzięłem wniosek wypisałem, żonę powiadomiłem że ma kołować sobie urlop i tylko ręka mi lekko drgała gdy płaciłem za ta dwuosobową przyjemność, ale obiecałem małżonce, że nie będe żałował i że nie wspomnę że zamiast tego mogłem sobie kupić na przykład plazmę taką mega do pokoju...ale nie zalowałem
To taka nasza podróż poślubna, było cudownie, błękitnie, zielono, ciepło...brak słów.
Byliśmy w Afryce, sex dziki nie odkryty, opalenizna na medal i pierwszy raz w życiu na moje urodziny schodziła mi skóra na plecach.
Po powrocie, cięzko było wrócić do reali szarej jesieni, już wróciłem do pracy, juz powoli zapominaliśmy że jeszcze kilka dni temu leżeliśmy rozneglizowani pod palmą przy hotelowym basenie, a tu śnieg, a tu niesamowity ból ucha...a tu jakaś bakteria tunezyjska...Kurwa mać
Piewrszy raz zabieram moją rodzinę na wczasy. Pierwszy raz odpocznę z dala od pracy, Poczty tylko ja i moja rodzina. Ekskluzywny pensjonat we Władysławowie, śniadanko, basen, obiad, sauna, kolacja spacer nad morzem. i tak przez cały tydzień. Nie ma mnie dla nikogo, telefon gdzieś poza zasięgiem.
skomentuj (4)I znów o jedną wiosenkę więcej, i już za tydzień ubędzie mi w nicość na jakieś pół roku jedną godzina, a ja teraz tu jestem tubylcem tego miejsca w którym jestem wraz z moją rodziną, jestem w sercu Polski, Polskości i czuję, że żyję...oddycham głęboką piersią i wspominam zapach morza, smak ryb, których tu brak...
ŻYJEMY...STOP
MAMY SIĘ DOBRZE...STOP
POZDROWIENIA Z WARSZAWY...STOP
:)
Na lewo most na prawo most a dolem Wisła plynie...
Otóż było mi dane wczoraj jeździć samochodem po ulicach warszawy.
Niesamowite, że potrafiłem wyluzować, bałem sie gdynskich ulic, a tu raptem stolica.
Aleje Jerozolimskie, godzina szczytu...sprzegło, hamulec, gaz, sprzegło, hamulec, gaz, sprzegło, hamulec, gaz....jedynka, dwójka, trójka, jedynka, dwojka, trójka...to opanowałem już na mur beton...
Ale dałem radę i nie bylo tak źle. Następny wyjazd to dwie godzinki pod rząd bo może by tak na druga strone wisły czmychnąć.
Po łapach dostałem od instruktora, że wyluzowac mam i nie skrecać całym cialem.
I jak mam problemy z wyluzowaniem to kielicha przed jazdą poleca :)))
Papiery do Urzędu Miasta w Gdyni o przesłanie dokumentów na prawko juz poszły.
Kredyt na autko załatwiany, teraz tylko wybrać to jedyne:
Citroen Xsara Picasso
Toyota Yaris
Opel Corsa
Peugeot 206
Kolor ciemny....ciemna zieleń, granat, czarny...
Pzdr.
No tak, notka niby o niczym ale dedykowana Dee Dee i Freak co byście o foszkach co w celofan zawijają nie pisały trzy notki niżej tylko w tej wyznaczonej specjanie dla Was.
Rezygnuje z wpisu do księgi rekordów, chce dokończyć mój kurs na prawo jazdy, w styczniu egzamin w Gdyni bo Warszawy to ja sie nadal boje mimo że maksymalna prędkość tutaj w godzinach szczytu nie przekracza 30 to zawsze to Warszawa, a warszawscy kierowcy maja juz swoja renomę :)
W poniedziałek siadam za kółko, a tak mnie do samochodów ostatnio ciagnie, że sie doczekać nie mogę, ostatnio sniło mi sie że jadę nie wiem gdzie ale wiem że dojechałem....zapisując sie na jazdy starałem się namówić instruktora na jak najszybszy termin, ale jakoś na sobote nie chciał się namówic:
- może w sobotę skoro w piatek się nie uda??? - nalegałem
- ale w sobote jest 1 listopada...
- nie szkodzi, moge pana zawieść na powazki...
Więc w styczniu egzamin w lutym własne cztery kółka czyli tak w marcu zajedziemy do Gdyni:)))
A wszystko dlatego, że na weselu pewna pani z poczty (bo to pocztowe wesele było) dala mi do zrozumienia, że kierownik bez samoachodu to jak list bez znaczka, a niech jej będzie....
A co do rekordu to pewnie nie wieci o co mi chodzi, a więc kurs na prawo jazdy skonczyłem w 2000 roku, na egzamin zapisalem się w 2005, nie poszedłem na niego bo jakoś nie czułem sie najlepiej, więc sami widzicie....
pzdr.
Dziś przyjeżdza do nas Dee, pojechała więc ślubna na Centralny.
Ja siedzę z dzieciarami w domu bo się pochorowały i wsłuchuje sie w dźwiek zegara, bo my sobie kupili taki duży drewniany zegar na ściane co to wachadłem zasuwa raz w lewo raz w prawo i co pół godziny daje znać o sobie i o tym, że własnie minęło kolejne trzydzieści minut twojego życia....Bim Bom Bim Bom - a starsza wysadza reprymendę w jego stronę: cicho bądź bo obudzisz Tosie....
Dziś święto pocztowców, dostali my trzynastki, teraz czas wypić kielich goryczy za skąpą dyrekcję, mało rostropny dział logistyki i ponurych klientów....a niech mają - wy naszego zdrowia nie wypijecie więc my wypijmy wasze. Na psa urok!!!
Nudzę się, odpalam neta a tu panie wywijają mi cyckami i dupciami i zastanawiam się nad jednym skąd do cholery one wiedzą, że ja jestem tu. Były frywolne panie z Gdyni teraz są frywolne panie z Warszawy. Jaki ten świat mały, wszystkie kurwy z nad morza przeprowadziły sie wraz ze mną, ale o tym szaaaa, bo mi żonka da popalić za to że proste tutki za sobą po świecie ciągam...
Wczoraj był dzień kiedy to swoim pracownikom dałem ćwieka...pytam więc: kto był pierwszym prezydentem Polski?!?
Hmmm...Narutowicz, Bierut, Piłsudski...pytam Mościcki?!?
Pada odpowiedz od koleżanki co to swe biurko ma nie opodal mojego biura: Mam!!! Ale jeszcze malutkie...:)))
No comments...
pzdr...
bez odbioru...

Layout by Cassia for Layout4you
Pic: duende, brushes: Dawnapple;
...moje miejsce, moje imprezy...
...moi krewniacy, moja krew...

...moje być, albo nie być...
...moje miasto...